Site logo

Poznajmy się lepiej

Tę stronę dedykuję wszystkim tym, którzy mają ochotę mnie lepiej poznać.

Bardzo dziękuję, że tutaj dotarliście. Poniżej przedstawiam tematy, które są dla mnie z różnych powodów warte przeczytania i obejrzenia. Zapraszam także na prawą szpaltę – do przeczytania wywiadu „z samym sobą". Na dobry początek odrobina zwariowanej radości zaczerpniętej z kina francuskiego:




Moje miasto

Zadałem sobie szkolne pytanie: opisz, najpiękniej jak potrafisz, miejsce swojego zamieszkania. Zamknąłem oczy, przeniosłem się do Gdańska na prawie 10 lat przed moim urodzeniem. I zobaczyłem sceny z filmu.
Gdańska starówka, młodzież poszukującą lepszego jutra...

Janusz Morgenstern ogląda "Do widzenia, do jutra", cz. 2 from Culture.pl on Vimeo.




Ikona tenisowego baletu: Roger Federer

W tenisowym światku krąży taka anegdotka: Hiszpański mistrz tenisa, Rafael Nadal powiedział: –BÓG ZESŁAŁ MNIE, ABYM POKAZAŁ LUDZIOM JAK GRAĆ W TENISA. Na co Roger Federer rzekł: –NIKOGO NIE ZSYŁAŁEM!
Czy sport może być sztuką, mimo zaciętej rywalizacji? Jak w każdej dyscyplinie są mistrzowie, którzy w jakimś przedziale czasu są niemal bezkonkurencyjni. Ale zdarzają się przypadki wyjątkowe, ikony, które wprowadziły swoją osobowością, swoim talentem i swoim niesamowicie wizualnym stylem coś ponadczasowego. Coś, czym można się delektować, oglądać i powtarzać wciąż i wciąż. Taki jest tenisowy balet Rogera. Tu nie ma miejsca jak u innych tenisistów na grę siłową, rąbanie drwa, jak się to określa w tenisowym żargonie, Fed sprawia wrażenie jakby tylko musnął piłkę rakietą a ona leci dokładnie w punkt, który przyprawia rywali o uśmiech bezradności. Styl jego poruszania po korcie przypomina balet, facet jakby latał, a płynność jego ruchów i ta łączność z rakietą, jakby przedłużeniem ręki powoduje zachwyt i uczucie podobne jakiego doznajemy przy słuchaniu pięknego utworu, oglądaniu pięknego obrazu czy filmu. Uczta zmysłów, a to niby tylko sport...



Jeszcze coś zabawnego...



Historia o złotym... nadgarstku

Mój sportowy idol: Daniel Waszkiewicz rozgrywający GKS Wybrzeże w latach 1979-87.

waszkiewicz

Kiedy jako młody chłopak kibicowałem gdańskim szczypiornistom, na parkiecie występowali najlepsi z najlepszych. Klempel, Gawlik, Garpiel, Szymczak, Panas, Wenta, Tłuczyńscy. Moim idolem był jednak wirtuoz nadgarstka - Daniel Waszkiewicz. To była wówczas dyscyplina finezyjnych sztuczek. Najzabawniejsze były pojedynki ogromnego bramkarza Andrzeja Szymczaka z Markiem Panasem i Danielem Waszkiewiczem. Ten pierwszy pędzi i ogromna bomba wypuszczona zaledwie z sześciu metrów trafia w... rękę Szymczaka. Panas nie dowierza, Szymczak uśmiecha się szyderczo spod wąsa. Po chwili powtórka w wykonaniu Daniela. Nie jest rozpędzony, nie jest to bomba. Piłka ledwo się toczy, jakimś dziwnym kozłem omija wystawioną nogę Szymczaka. Tym razem pod wąsem widać bezradność a Waszkiewicz się śmieje.


Moja przygoda ze Steve’em Jobsem

Mac addict od 1992 roku, pracowałem i bawiłem się na komputerach: Quadra 800, LC 475, LC 630, PowerMac 7200, PowerMac G4, iBook G4, iMac 24", MacMini, iPhone 3G, iPhone 4, iPad3.
Do „apla” wpadłem z przymusu. Zmiana miejsca pracy wymusiła na mnie przejście z windows 3.11 do MacOS 6. Był to czas kiedy Steve’a Jobsa nie było już w firmie, a komputery były szare i brzydkie, ale żeby pracować „przy kolorze" nie było wówczas innej opcji jak Macintosh, ponieważ druk kolorowy można było obsługiwać wówczas tylko na aplu. I tak się zaczęło...
Dziś kończy się pewna era, obecnie apple już nie jest niszową firmą, która produkuje idealne produkty, jest największą i najbardziej zamożną firmą na świecie. Jobs zrobił naprawdę wiele i przechodzi do historii jako największy wizjoner techniki elektroinformatycznej. Ale jest jeszcze coś, facet walczył jak lew, jego postawa jest mi szczególnie bliska, ponieważ mój Tata w identycznej walce nie miał żadnych szans i poległ już w pierwszej rundzie. Jobs miał więcej szczęścia, (oczywiście sława i pieniądze pomogły mu na ringu), ale wielkie brawa za 5 lat walki z rakiem.
Dzięki za wszystko, Stefan! Za piękno, za zabawę, za przyjemniejszą pracę. Proponuję posłuchać przepięknego utworu, który Norah Jones wykonała ku pamięci Steve’a.


Pielęgnujmy naszą wrażliwość na piękno i sztukę.


Stay hungry. Stay foolish